Lekarze...
Czy aby wszyscy jesteśmy równi?!
Dlaczego mam co do tego pewne wątpliwości? Być może dlatego, że:
Ilu znasz lekarzy, których żony rodziły "siłami natury"?
Czy słyszałaś/-eś o tym by były "porozrywane" w efekcie "porodu sztucznego"?
Hmm... wdałem się kiedyś w dyskusję z lekarzem mojej żony zadając mu powyższe pytania. Był zbulwersowany moim podejściem i faktem, że jak ja mogłem tak sformułować pytania...
Czy faktycznie cztery lata to optymalny czas kiedy znów poznasz co to sen?!
A może wówczas w ogóle to już nie ma znaczenia...Wszystko inne nie ma znaczenia - świat kręci się jak "błędne koło" wokół jednego, tego samego i ciągle ewaluującego i nie poznanego jeszcze (a może nigdy?!) stworzenia.
Jak w słowach wyrazić pierwszy "kontakt"? Nie wiem... ale wiem, że doświadczenie cudu nie jest proste, a potrzeba porozmawiania o nim jest oczywista, ale z wielu powodów niełatwa.